Pierwszym bankiem na świecie, który zdecydował się na tą formę komunikacji był w 2005 roku Wells Fargo. To, co udało się zbudować tej firmie w ciągu prawie czterech lat wygląda imponująco, a można zobaczyć to tu:
http://blog.wellsfargo.com/. Gołym okiem widać, jak daleko naszemu mBankowi (http://www.mbank.pl/blog/) do takiego rozwinięcia tego narzędzia komunikacyjnego, ale i tak jest dobry początek, który nie tylko znakomicie wpisuje się w wizerunek banku, ale także pozwala budować pozytywny przekaz na temat instytucji. Żeby przybliżyć nieco korzyści, jakie niesie ta forma komunikacji postanowiłem zrobić uproszczoną analizę, która, mam, nadzieję stanie się dla niektórych „nowoczesnych PR-owców” narzędziem negocjacyjnym w nierównej walce z osobami decyzyjnymiBlog może realizować dla banku co najmniej kilka funkcji. Przede wszystkim jest znakomitym narzędziem, który współtworzy wizerunek banku, jako instytucji nowoczesnej, podążającej za trendami i swoimi Klientami. To bardzo ważne w kontekście dotarcie do tzw. pokolenia Y, które zostało w stałym kontakcie z Internetem, który sprawia, że jest to zupełnie inny rodzaj konsumenta niż poprzednie pokolenia. Osoby te mają m.in. innymi wysoką świadomość marek, którymi się otaczają. W związku z tym wybierając bank będzie szukał wartości, które są dla niego istotne. Do takich osób z pewnością atrakcyjny będzie właśnie wizerunek mBanku, m.in. ze względu na bloga.
Jeśli mówimy o budowaniu wizerunku to warto pamiętać, że blog jest nie tylko elementem wizerunku, ale, przede wszystkim narzędziem do komunikacji. Blog pozwala na znacznie swobodniejsze wyrażanie myśli i tworzenie przekazów, które lepiej niż informacja prasowa, czy marketingowa trafiają zarówno do dziennikarzy, Klientów, jak i pracowników. W przypadku mBanku blog pozwala również na synergię z wieloma innymi wizerunkowymi działaniami public relations, taki jak choćby konkurs na reklamę dla studentów czy mFestival.
Blog może jednak realizować również funkcje sprzedażowe, jak i budować relacje z Klientami. Przykładowo amerykański bank Wells Fargo, który jako pierwszy bank na świecie już w 2005 roku stworzył bloga korporacyjnego, posiada obecnie kilka blogów poświęconych wybranym segmentom – np. blog o kredytach studenckich. Oprócz tematów ściśle związanych z produktami dla tych grup konsumentów pisze się na nich o aspektach niebezpośrednio związanych z działalnością banku. Jeśli wokół takiego bloga uda nam się stworzyć społeczność, wówczas możemy przekazać jej również komunikaty marketingowe dotyczące naszej oferty. Poza tym zaangażowanie Klientów w czytanie takiego bloga może znacznie zwiększyć ich przywiązanie do marki, co jest niezwykle istotne na rynku produktów bankowych, gdzie oferta zmienia się z tygodnia na tydzień.
Korzyści te stają się jeszcze bardziej istotne, jeśli weźmiemy pod uwagę koszty, z jakimi są związane. Blog zalicza się do działań o bardzo niskim koszcie. Fizyczne wydatki na tą formę są znikome, a jedyne o czym musimy pamiętać to pewna ilość czasu niezbędna do jego redagowania. Jest to forma komunikacji, z której mogą skorzystać zarówno duże, jak i małe firmy.
Co znajduje się po stronie ryzyk? Przede wszystkim obawa, że blog stanie się źródłem kryzysu ze względu na możliwość dwustronnej komunikacji. Problem ten oczywiście istnieje, ale tylko wtedy, jeśli w tradycyjnych kanałach komunikacji korzystamy z komunikatów niejasnych i nieczytelnych, które próbują promować zalety ukrywając wady. Wówczas blog, forma której esencją jest otwarta wymiana zdań, rzeczywiście staje się zagrożeniem.
I jeśli się dobrze zastanowić to chyba właśnie tu tkwi największy problem blogosfery polskiej bankowości.
