Zmiany z rynku mediów to najlepszy sygnał tego, że w firmach masowo zostały obcięte budżety marketingowe, co wraz z nimi może, ale nie musi, oznaczać mniejsze budżety PR-owe (szerzej o tym, dlaczego nie musi być kryzysu w public relations w następnym poście). Na dobrobyt mediów przekładają się przede wszystkim wydatki reklamowe, i co do ich cięcia możemy być pewni. Widać to nie tylko „na ulicy”, ale także w podsumowaniach wydatków marketingowych w mijającym roku. Przykładem może być chociażby niedawna publikacja Gazety Prawnej na temat wydatków reklamowych TFI. Pesymistyczne wieści na 2009 rok po słabym 2008 musiały znacznie wpłynąć na plany mediów, stąd tak gwałtowna reakcja.
Podsumowując – widoki na przyszłość dla dziennikarzy nie są optymistyczne. Wszędzie, gdzie tylko się nie spojrzy redukcje (może prawie wszędzie, bo właśnie powstaje zupełnie nowy tytuł „ekoBiznes”), potencjalnych pracodawców ze świecą szukać. Paradoksalnie przyczyną tej sytuacji jest antyteza dziennikarstwa – reklama. Tu objawia się również ogromny problem zawodu dziennikarza – decydując się na ten zawód wybiera się bardzo wąską specjalizację, która dodatkowo jest niezwykle wrażliwa na spowolnienie gospodarcze. Dobrzy dziennikarze to nie tylko warsztat, wiedza i doświadczenie, ale również wytrwałość i ogromna determinacja do wykonywania tego zawodu. Warto, o tym wspomnieć przy tej okazji, bo na co dzień łatwo nam się o tym zapomina.
Szersza dyskusja na temat znajduje się na grupie Goldenline PR w Finansach
