W przypadku Forbes Investor powodem zamknięcia mógł być błąd w założeniach biznesowych – czytelnicy, którzy są w stanie zrozumieć zaawansowane mechanizmy produktów inwestycyjnych, nie są dobrą grupą docelową dla reklamodawców. Bo jedyną rzeczą jakiej brakowało Forbesowi Investorowi były właśnie przychody.
To kolejny niezwykle ważny tytuł finansowy, który znika z rynku z powodu cięć kosztów w mediach. Forbesa Investora szkoda mi szczególnie, ponieważ było to jedyne pismo na polskim rynku, które otwarcie deklarowało, że nie ma górnego limitu poziomu merytorycznego tekstów. Co więcej postulat ten był realizowany. Publikowane teksty autorów zewnętrznych przechodziły bardzo dokładną selekcję, czego doświadczyłem na własnej skórze, przy współpracy z kilkoma z Klientów naszej agencji. Redaktorzy Inwestora zawsze konkretnie ustosunkowywali się do propozycji i dawali rzetelny feedback odnośnie przesyłanych artykułów. Równie interesujące były teksty dziennikarzy tego dodatku Forbesa, którzy bardzo aktywnie poszukiwali ciekawych tematów badając m.in. efektywność różnych koncepcji inwestowania oraz prowadząc różnego rodzaju badania porównujące spółki działające na rynku. Szczególnie ciekawą inicjatywą, która mam nadzieję będzie kontynuowana, był ranking funduszy Forbes Investor SEEINDICATOR (
http://www.seendicate.pl/).
Z moich informacji wynika, że bolączką tego tytułu był brak przychodów z reklam. Trudno się jednak temu dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że treści pisma kierowane były do osób, które inwestowaniem zajmują się profesjonalnie lub półprofesjonalnie. Kierowanie do takiej grupy reklam lokat, kredytów bądź funduszy akcji mija się z celem, ponieważ wpływ reklam na takie osoby jest zerowy bądź śladowy. Analizując ten aspekt biznesowy Forbesa Investora ciekawe byłoby porównanie jego przychodów z osiągnięciami magazynu Fundusze, który traktuje o podobnej tematyce robiąc to jednak w zupełnie inny sposób i to pod każdym możliwym kątem (poziom artykułów, zespół redakcyjny, koszty reklamy itd.). Analizując Forbes Investor, jako miejsce reklam instytucji finansowych, widzę jednak spory potencjał w innym miejscu – reklamie wizerunkowej (w szczególności mało jeszcze popularnego w Polsce employer brandingu, czyli budowania wizerunku firmy jako pracodawcy) skierowanej do osób związanych z branżą finansową. Niestety ta koncepcja reklamy jest jeszcze wśród polskich instytucji finansowych mało popularna, a szkoda, bo to właśnie taka komunikacja przed kryzysem może ochronić wizerunek i częściowo również biznes firmy przed jego konsekwencjami.
Mimo wielu ciekawych pomysłów Investorowi nie udało się odnieść sukcesu komercyjnego. Jestem jednak pewien, że pismo to spełniało ogromną rolę edukacyjną, której sprzyjał czas jego pojawienia się na rynku, który zbiegł się z początkiem zawirowań na rynkach finansowych. I właśnie w aspekcie edukacyjnym upatrywałbym straconej szansy biznesowej tego tytułu.
W czasie kryzysu, gdy przestają się sprawdzać dotychczasowe sposoby działania, pierwszym odruchem jest poszukiwanie dodatkowej wiedzy. Drugą grupą, które z pewnością tworzy obecnie znaczny popyt na wiedzą są doradcy finansowi. Rozwój oferty nowoczesnych produktów inwestycyjnych, np. produktów strukturyzowanych oraz coraz większa liczba firm świadczących usługi dla osób zamożnych sprawia, że zapotrzebowanie na dobrych doradców o ponadprzeciętnej wiedzy stale rośnie. Dodatkowo kryzys, który prawdopodobnie przełoży się na znaczne cięcia w sprzedaży, również wywiera na doradcach i sprzedawcach presję na podnoszenie kwalifikacji. Forbes Investor bardzo szybko pokazał się, jako pismo, które stara się tą wiedzę dostarczyć i gdyby konsekwentnie kontynuował ten kierunek mógłby przełożyć go na biznes. Co więcej taki kierunek biznesowy bardzo dobrze wkomponowałby się w przedsięwzięcia prowadzone przez Axel Springer do tej pory – w szczególności Forbes Executive Forum. Bazy, jakimi dysponuje Forbes z pewnością pozwoliłyby na wygenerowanie dodatkowych przychodów.
Zarówno osobiście – ponieważ każdego Investora czytałem „od deski do deski” – jak i zawodowo – ponieważ praktycznie w każdym miesiącu miałem przyjemność pracować z dziennikarzami FI przy jednym lub większej ilości tekstów – będzie mi brakowało tego tytułu.
Jeszcze jedną szansą, jakiej moim zdaniem nie wykorzystał Forbes Investor, była możliwość zbudowania wokół tego tytułu społeczności osób związanych z inwestowaniem – doradców, pasjonatów inwestowania, pracowników instytucji finansowych. Jest to jednak temat znacznie szerszy, który pozostawię sobie na jeden z kolejnych wątków.
Zapraszam do dyskusji na temat Forbesa Investora i przyszłości mediów finansowych w Polsce na grupie Goldenline „PR w Finansach”