Z jednej strony tak, bo na pewno w czasie kryzysu wzrasta ryzyko takiego biznesu. Z drugiej strony nie – bo w stosunku do początku tego tysiąclecia w zasadniczy sposób zmieniła się polska rzeczywistość gospodarcza. Obecna sytuacja daje agencjom PR szansę i tylko od nich zależy, czy będą potrafiły ją wykorzystać. Poniżej 7 powodów, dla których moim zdaniem, nie będzie kryzysu w PR (szczególnie w PR finansowym):
1. Bo zmieniła się struktura Klientów agencji – od czasów bańki internetowej znacznie wzrosła w Polsce liczba firm o kapitale krajowym i regionalnym (Europa Śr. – Wsch.).
2. Bo branża finansowa dużo lepiej wie ile wart jest wizerunek (szczególnie w czasie kryzysu zaufania).
3. Bo kadry managerskie w Polsce dużo lepiej wiedzą, że PR to długofalowe budowanie wizerunku, a nie zapewnianie krótkoterminowe efektu sprzedażowego.
4. Bo dzięki narzędziom PR-u można uczyć, a nigdy nie chłonie się wiedzy tak, jak wtedy gdy się nie wiedzie.
5. Bo polski rynek jest z perspektywy globalnej znacznie ważniejszym rynkiem niż był (największy i najbardziej stabilny rynek w CEE, członek Unii Europejskiej itd.).
6. Bo polskie instytucje poznały już znaczenie działań z zakresu Employer Branding i komunikacji wewnętrznej (sposób na redukcję kosztów wynagrodzeń bez utraty pracowników)
7. Bo kryzys to szansa – na restrukturyzację, pozyskanie niedostępnych wcześniej super kadr, przejęcie przecenionych aktywów – czyli jednym słowem na wyprzedzenie konkurencji.
Zdaję sobie sprawę z tego, że powyższe punkty są zbyt lapidarne by kogokolwiek przekonać do mojego zdania. Nie to jednak jest ich celem – chciałbym, żeby były one przyczynkiem do refleksji i dyskusji na temat tego, co i jak trzeba zrobić, aby wykorzystać szansę, jaką tworzy przed nami kryzys. Myślę, że jest to szansa dla całej branży PR, na to by wejść na wyższy poziom rozwoju, na którym pracownicy agencji są traktowani nie jako tania siła robocza, ale jak prawdziwi konsultanci.
Na koniec, żeby pokazać, że szansa naprawdę istnieje dwa materiały z zagranicy: Badanie przeprowadzone przez agencję Golin Harris, której jesteśmy członkiem oraz
Artykuł z Guardiana.